Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie... Będę wdzięczna za pozostawienie komentarza ;-)
Tak tak to nie psikus... pomyślałam, że warto taki etap pokazać... i tyle na dziś... następne rzeczy to już chyba świątecznie się postaram...
Dziś taki okrągły 1770 dzień mojego bloga, więc postanowiłam to uczcić
i tu zaistnieć... Dziś odsłona pudełek, jakie zrobiłam dla swoich pociech... motylkowa dla młodszego, żeby pasowała do pudełek na zabawki, a pieskowa dla miłośnika zwierzyny wszelakiej a zwłaszcza piesków i kotków... Crackle dwuskładnikowy ciągle, bo ten nadal mi się najbardziej podoba... pudełko motylkowe z wzorków drukowanych zdobycznych z netu, a pieskowe z chusteczki do nosa... tak tak do nosa takiej z paczuszki pakowanej po 10... takie też jak się okazuje już nadrukowują... I tyle pisaniny na dziś... proszę piszcie jak wam się podoba...
Wszystkie osoby, które prosiły o wzory lub porady w zakresie haftu matematycznego nie mogły się pewnie doczekać na moje prośby... Niestety czasu na wszystko brak i zdarza się, że nie zaglądam codziennie na pocztę...
Ponieważ obiecałam komuś, że zbiorę różne linki do wzorów a jakoś mi to wcale nie wychodziło to wpadłam na pomysł chomikowania tak, aby i inni mogli korzystać z tego co się da... Technika ostatnimi czasy baardzo się spopularyzowała, więc jest o wiele więcej miejsc gdzie można znaleźć nowe wzory, ale też popodziwiać prace innych. No i teraz sezon na kartki świąteczne więc zapraszam po ciekawe nowe wzorki (przynajmniej ja je pierwszy raz widzę
). Poniżej kilka przykładów...
Tak więc zapraszam na SWOJEGO CHOMIKA
i do katalogu z haftem matematycznym...
Dziś się pochwalę zestawem, który zrobiłam na prezent... Taca jest wieelka (60x40) a do niej pudełeczko na herbatki z 4-rema przegródkami. Tacę taką własnie chciałam ogromną bo na małej nie da się za dużo przenieść a chodzić trzeba nieraz po schodach.... Tak jak pomyślałam tak zrobiłam... tylko trzeba było mi duuży motyw... Jakoś tak nic mi się nie podobało wśród papierów, więc postanowiłam sama znaleźć coś ciekawego, drukowałam to na papierze śniadaniowym w dwóch częściach i odpowiednio łączyłam... Nie przewidziałam, że tusz pod wpływem kleju wodnego będzie mi się rozpuszczał!!! więc dobrze, że zaczęłam od małego elementu na pudełeczku to taca poszła już łatwiej... Nie jestem zbytnio zadowolona z cieniowania przy krawędziach, ale jakoś trzeba było przejście zrobić między kontrastowymi kolorami... Spękania crack dwuskładnikowy bo taki ostatnio tylko mam... ale i najbardziej mi się podoba.
W fazie urządzania pokoju dla młodszego synka okazało się, że na półkowy regalik idealnie się mieszczą prezentowe skrzynki (wzór na pierwszym zdjeciu...). Jedni wykorzystali je do palenia w kominku, inni na karmnik dla ptaków, a ja wymyśliłam, że idealnie mi podpasują te skrzynie na zabawki...
Niestety napisy wypalane są trochę głębokie i czasami je widać ale synkowi to bynajmniej nie przeszkadza... Do dekoracji użyłam 3 serwetki: żabki, kwiaty i motylki. Skrzynie są wyłącznie pocieniowane bez spękań. Jak będę miała zdjęcie jak wyglądają "w użyciu" to dodam. Żeby zdjęć nie mnożyć zrobiłam je tak, aby pokazać dwa boki naraz...
Jakoś taką mam fazę na decoupage... chociaż powinnam trochę wazy podgonić... a na tapecie trochę szyciowo... i kartkowo już... a w fazie pomysłów biżuteria... W każdym razie chronologicznie się chwalę to jeszcze przez parę wpisów będzie w klimacie decoupage...
Tak jakoś pusto w lutym jeszcze... więc skoro mam luźniejszy dzień (pozornie...) to zamieszczę coś do pooglądania... Kartka wspólna dla babci i dziadka (bo jak by były dwie to jeszcze któraś by się okazała gorsza ;- ))
Technika jak to ostatnimi czasy bywa mieszana... czyli haft matematyczny wzbogacony szydełkiem i pierwszy raz użyte tusze do cieniowania brzegów (tak tak to czerwone to tusz, w gąbeczce... mam jeszcze inne kolorki ale to może na święta jakieś się ujawni jakie...) w każdym razie zakupki robię co jakiś czas jakieś tylko nie pokazuję bo nie ma sensu, i tak nieraz nie wiadomo kiedy mi wyjdzie tych rzeczy użyć...
Znowu historycznie trochę... prace z listopada, kończone w grudniu... Chusteczniki były robione "na zamówienie' czyli dobór tematyki dopasowany do indywidualnych potrzeb
, trzeba było tylko znaleźć odpowiednie do tematyki chusteczki...
Wersja pomarańczowa, jak by powiedzieli niektórzy, to w zasadzie nawet nie prawdziwy decoupage tylko wyklejanka. Całość z jednej chusteczki z doklejonymi elementami potrzebnymi do zachowania ciągłości motywu na rogach. niestety zdjęcie nadające się do pokazania jest tylko takie, reszta była na tyle niewyraźna że w sumie nie mam co pokazywać... doświadczenie jakie wyniosłam to już nigdy nie będę chyba robić naklejenia całej chusteczki... marszczy się we wszystkich możliwych kierunkach i malowałam to lakierem i czyścilam chyba z 15 razy, żeby jakoś wyglądało...
Wersja z orchideą to już moja, jak na razie, ulubiona praca... zastosowana kombinacja chusteczki z motywem orchidei i bambusa, cieniowania i po raz pierwszy!!! crackle dwuskładnikowy!!! i za pierwszym razem mi się udał !!! po czym sama sobie zepsułam... ale udało się ostatecznie uzyskać efekt zadowalający. Na zdjęciach pokazuję wersje po cieniowaniu i na gotowo po nałożeniu crackla. Cieniowanie baardzo podniosło moim zdaniem walory pracy i nie będę już robić niczego bez cieniowania.... Spękania wypełniłam cieniem do powiek i błąd jaki następnie zrobiłam to zaczęłam malowanie lakierem akrylowym.... i niestety jedna strona pudełka była do powtórki (oczywiście tylko crackla). Człowiek się uczy na błędach... a wzięło się to z dwóch zaczerpniętych kursów z internetu, w jednym z nich była wersja ze zmywaniem drugiej warstwy i lakierowaniem lakierem akrylowym a w drugiej bez zmywania i z lakierem poliuretanowym.
Wszystko niby było klarownie opisane, ale chyba trzeba wszystkiego spróbować na własnej skórze to człowiekowi lepiej do głowy wejdzie... W każdym razie efekt końcowy się podobał a o to przecież najbardziej chodziło... Takie spękania baaardzo mi się podobają, są bardziej efektowne od spękań po cracklu jednoskładnikowym, szlachetniejsze... jak piszą porcelanowe... wg mnie nie muszą być jednak porcelanowo błyszczące żeby osiągnęły pożądany efekt. Zresztą sami oceńcie czy pasują na chustecznik...
Do Siego Roku!!!
to tak na wstępie... bo nie zamieszczałam życzeń ani świątecznych ani noworocznych... a tu już kolejny dzień nowego roku leci.... nie wiem jak u was ale u mnie petardy jeszcze dziś było słychać ;-)
Kochani dziękuję bardzo za odwiedziny i komentarze... Nowy Rok zaskoczył mnie ilością odwiedzin na stronie (przed świętami zaglądałam było przed 70-tką) a tu już prawie 74 tys.!!! I komentarze nowe...
Dzięki, dzięki Wam widzę jakiś sens żeby cokolwiek tu zamieszczać... Największe zainteresowanie jest haftem matematycznym, od którego ostatnio trochę odeszłam... ale nie znaczy to że całkowicie zarzuciłam ;-).
Nie nadążam pokazywać wszystkiego, dzisiaj zaburzę chronologię... najpierw będzie odskocznia...od najczęstrzych technik....
Ponieważ zostałam zaszczycona funkcją Mamy Chrzesnej i poproszona o wyhaftowanie pamiątki dla 'chrześniaczki' poniżej efekt mojej pracy... Jak pewnie widać na pierszy rzut oka moja część to jedynie imię i data ;-). Technika haft cieniowany i tylko pokrewne dusze pewnie mnie zrozumieją jaka to była fajna robótka ;-) Dodam tylko że materiał w stylu atłasu, nici DMC metalizowane, igła do koralików i nie każcie mi pokazywaj lewej strony ;-)
Dziś się pokażę moje pierwsze plecione koraliki... miało być bardziej regularnie... ale koraliki różnych rozmiarów i jakoś bardziej spodobała mi się forma jaka mi wyszła.... pierwsze powstały kolczyki i te mi się bardziej podobają... takie winogronka... naszyjnik miał być w zbliżonej formie, ale nie wiedziałam jak się będzie układać i winogrono jest bardziej rozłorzyste na górze...
Technika ma swoją nazwę i można sporo filmików znaleźć na temat robienia tego typu biżuterii... fajna zabawa ;-)
Już dawno nic nie pokazywałam, co nie znaczy że nic nie działam... nie ma tego tyle ile bym chciała... no ale cóż... jak to się mówi nie jestem panią swego czasu ;-)
Ponieważ jak widzę są tacy, którzy do mnie zaglądają więc mam wyrzuty sumienia, że tu tylko starocie zastają... już się poprawiam... chociaż czas znaleźć na wszystko łatwo nie jest... a plany jak zwykle dalekosiężne...
Pudełeczka jak obiecywałam to ciąg dalszy do kolekcji biżuteryjnej... ten sam papier ryżowy, Dół pomalowany jest brązową farbą akrylową, nie lakierobejcą, ale widać w zbliżeniu fakturę słojów drewna. Brzegi ciut postarzyłam - po raz pierwszy tą metodą - taką samą farbą akrylową co na dole... i tyle udziwnień ;-) Papier sam w sobie zawiera motywy postarzenia więc nie było sensu czegokolwiek więcej kombinować.
Pozdrawiam wszystkich zaglądających i przepraszam za pustki w galerii PRACE. Nie wiem co się stało ale chyba po ostatnich modyfikacjach wyglądu coś mi się "odpięły" zdjęcia od galerii... postaram sie je powoli poprzypinać na powrót ale to ręczna robota więc mi się trochę zejdzie... a przed świętami na pewno postaram się jeszcze coś tu wrzucić ;-)
Licznik odwiedzin: 86 378 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Miejsce gdzie będę sobie tworzyć historię swojego tworzenia...
Dziękuję wszystkim za odziedziny i miłe słowa...
Komentarze i statystyki są dla mnie motorem do dalszego działania.
Jeżeli chcecie, żebym odpowiedziała na pytania zostawiajcie swój adres e-mail !!!